3. Wariactwo... >> środa, 1 kwietnia 2009 21:00:59

Nie ma to jak horda studentów, którym już odbija. Wszystko przez Prima Aprilis i zajęcia od ósmej rano do dziewiętnastej... Mieliśmy pod koniec trzy godziny laboratoriów z biochemii i daliśmy popis głupawki. Rysowaliśmy Bukę na papierze, na którym stały odczynniki, graliśmy w syfa, bazgraliśmy sobie po rękawiczkach, ganialiśmy się między stołami z tryskawkami i psikaliśmy na siebie wodą destylowaną (oczywiście na baniaku z nią był napis "WÓDA DESTYLOWANA" - spirol!!!). Także przyczepialiśmy koledze drewniane łapki do trzymania probówek do fartucha tak, by się nie kapnął.
Ech, studia... O dziwo całe trzygodzinne ćwiczenia z badań DNA i RNA udało się wszystkim zaliczyć.
A na koniec niespodzianka - zamknięte drzwi na katedrę. Nic to, otworzyłam okno i wyskoczyłam, a za mną reszta mej grupy.
Jutro z kolei ciężki dzień się zapowiada, bo do prosektury przywieźli nowe zwłoki i zaczyna się preparowanie. Jako że jestem w kole anatomicznym, będę mogła brać w tym udział...
Dziwnie tak - rok temu miałam zajęcia z anato, dwa razy w tygodniu miałam styczność ze zwłokami, ale one już były wypreparowane, odsłonięte mięśnie, nerwy, naczynia, niezbyt przypominało to człowieka. A jutro spotkam się z całym ciałem, jeszcze nietkniętym skalpelem. Ech...

komentarze [6]

2. Uciekające szczury i wszechogarniające lenistwo... >> czwartek, 26 marca 2009 13:48:19

Powinnam się właśnie uczyć. Powinnam to dobre słowo. Chociaż bardziej pasuje "muszę". Za jakieś dwie godzinki zaczynają mi się zajęcia z genetyki, pół Krakowa trzeba przejechać... Tak to jest, gdy akademiki są na totalnym zadupiu.

Moon mi ostatnio spieprzył.
Mój luby zapukał do drzwi, wszedł i zdziwił się, bo zastał mnie klęczącą na podłodze łazienki i wydającą dziwne odgłosy. Szczurek zeskoczył mi z ramienia gdy przechodziłam przez łazienkę do pokoju obok (lodówkę mamy wspólną niestety), czepił się pazurami opakowania podpasek, runął razem z nimi na kafelki i spierdzielił w najbardziej czarną i obleśną dziurę, jaką tylko mógł znaleźć. W dziurę w kafelkach obudowujących brodzik od prysznica.
Fuj. Nie chciał wyjść. Musiałam wsadzić rękę w Wielką Niewiadomą, w miejsce, gdzie czyhały potwory, gdzie lęgło się plugastwo wszelkie... Udało mi się. Złapałam malucha i czym prędzej wsadziłam go do klatki. Ale na samo wspomnienie jest mi niedobrze ze strachu.
A! Zapomniałabym - maluszek zajął się wtedy podżeraniem styropianu i chyba coś przegryzł, bo zaczęło walić pleśnią i, nie wiedzieć czemu, kiszonymi ogórkami. Czyżby panowie majstrowie podczas remontu pili wódeczkę i mieli ogóry na zagrychę i jeden im się zapodział?
Dziwny jest ten świat.

Nic to, uciekam zmusić swe neurony do wytężonej pracy. I zdać ostatecznie kardiofizjologię.

Pozdrawiam!

komentarze [7]

1. >> poniedziałek, 23 marca 2009 21:29:30


Pora przeprosić się z blogowaniem i zacząć raz jeszcze. Z nudów i z potrzeby pisania.

W kieszeni siedzi mi szczur, śliczny mały zwierzak. Ofiara wpadki. Znajoma nie miała co zrobić z ośmioma niespodziewanymi futrzastymi kulkami, więc dostał mi się jeden osobnik. Jest niesamowicie ufny, uwielbia siedzieć mi w kieszeni albo na ramieniu, bez problemu daje się wziąć na ręce... Dodam, że mam go od wczoraj.

Walka z lenistwem trwa nadal. Nie idźcie na medycynę... Na pojutrze muszę przyswoić sobie ponad dwieście stron z fizjologii.

Ale przynajmniej wykłady z oddychania są ciekawe, facet cały czas sypie anegdotkami, przy tym sam się nakręca, głośno śmieje i nie może skończyć tego, co zaczął mówić. Omawianie slajdów chyba traktuje jedynie jako przerywnik między historyjkami.

Gdy opowiadał o napięciu powierzchniowym i roli surfaktantu w płucach, wspominał na przykład o tym, jak zabijał te pająki chodzące po wodzie (nartniki?). Dolewał do wody płynu do naczyń, napięcie powierzchniowe się zmniejszało, a pająki się topiły...

Nic, wracam do smutnej fizjologicznej rzeczywistości i dwustu stron o oddychaniu.

komentarze [5]



O mnie

Dodaj do ulubionych

Księga Gości





Polecane:
Moje:
Galeria na Deviantarcie





Przeszłość:
2009
marzec (2)
kwiecień (1)




Ulubieni:



Jesteś tu osobą




design by Firewarrior